ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Smutno i gorzko

Bardzo mnie dotknęła śmierć prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, bardzo.  Zdaje się, iż wielu Polaków i Polek też. Jakby naczynie się przelało.

W wielu miastach demonstracje przeciw językowi nienawiści. Oby na tym się skończyło – aż dreszcze biorą pomyśleć, że szaleńcy mogą uznać, że nadszedł ich czas.

Co to jest na boga? W polskim narodzie siedzi gen samounicestwienia? Nie możemy wytrzymać paru pokoleń w budowaniu dostatku, kształceniu dzieci, bogacenia się państwa i społeczeństwa, podciągania kultury na wyższy poziom? To dla nas za nudne? Za trudne? Nie dla nas solidna praca, ład wokół, dyscyplina? Pięćdziesiąt na godzinę, ciągła linia, pasy dla pieszych, to nie dla mnie! Na polskich drogach ginie w weekend tyle ludzi, co w rok w Szwecji!

Miał niestety rację angielski socjolog – czytałem dobre dziesieć lat temu w ”The Economist” – pisząc o Polsce:

Jeżeli Polacy nie popełnią większych błędów, mają szansę dogonić Europę Zachodnia w ciagu 50 lat.

”Nie popełnią większych błędów”! Śmiać się, czy płakać? Zbierali owoce zatrutego drzewa, oksymorony? Nie emocje, a rozum stanowi dojrzałe spłeczeczeństwo, a naszym tropem, po raz kolejny, idzie infamia.

Smutno i gorzko. Mam 82 lata i słabe (jeżeli w ogóle) szanse na doczekanie mądrej, zrównoważonej, życzliwej światu i zbierającej życzliwość Polski. A było tak blisko!

Andrzej Szmilichowski

 

Lämna ett svar