Polacy gasili, szwedzka wdzięczność płonie

Podczas tradycyjnego, corocznego korowodu Knutmasso, który przechodzi ulicami Gimo (na północ od Sztokholmu) – zawsze 13 stycznia – tym razem uwagę zwracał polski akcent: model wozu strażackiego z Polski przypominający pomoc polskich strażaków przy walce z wielkimi pożarami, jakie dotknęły Szwecję latem zeszłego roku.

 

Jak informuje nas czytelniczka, Joanna Backman, to tradycja mająca około 400 lat. Przyszła do Szwecji wraz z Walonami. Swoje źródła miała w kolędowaniu po świąteczne resztki. Kolędnicy przebierali się do niepoznania. Po drugiej wojnie światowej tradycja rozwinęła się w tworzenie masek i kostiumów, a z czasem całych koncepcji artystycznych, często czerpiących pomysły z aktualnych wydarzeń, czasem szyderstwa z ludzi, zjawisk społecznych, kulturalnych i politycznych wydarzeń ogólnokrajowych albo lokalnych. Uczestnicy korowodów grupują się i w tajemnicy budują swoje maski, przebrania, konstrukcje. Po zakończeniu korowodu w karnawałowej atmosferze, późnym wieczorem, ogłaszani są zwycięzcy – co jest bardzo prestiżowe. Nazwa Knutmasso pochodzi od dnia Knuta (tjugonde Knut, 20 dni po Bożym Narodzeniu).

W tym roku aż dwie grupy przebrały się za strażaków (przemarszowi tej grupy towarzyszyło odegranie polskiego hymnu), był ”obecny” Avicci, mur meksykańskim i (ukłon dla Walonów) konstrukcja kuźni. Korowodowi po głównej ulicy Gimo, Bruksgatan, przyglądało się około 5000 gości. Tegorocznym zwycięzcą parady była grupa Korsbogänget , która zbudowała efektowny młot kuźniczy. (ngp)

Relacja w lokalnych wiadomościach SVT:

https://www.svt.se/nyheter/lokalt/uppsala/se-bilder-fran-knutmassofirandet-i-gimo

Foto: Joanna Backman

 

Lämna ett svar