ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Pół pokoju z trzeciej ręki

Można odnieść wrażenie, że żyjemy w brutalnym świecie Dickensa, gdzie biednego chłopca Oliviera Twista gnębi brutalny Fagin, zmuszając by był złodziejem. Dotknę problemu chowanego od lat pod polityczny dywan kolejnych rządów Szwecji, ale tytułem introdukcji poprzedzę zdaniem wprowadzającym. Żyjemy w świecie, którego rytm w coraz wyraźniejszym stopniu – stosując strategie strachu, dyktują nam anarchiści i religijni szaleńcy, oraz zamknięte społeczności funkcjonujące w środku normalnego i otwartego społeczeństwa.

W sądzie w Solnej trwa proces sześciu islamistów, mężczyzn oskarżonych o przygotowania do napadu terrorystycznego. Proces ów podnosi problem, skrzętnie przez kolejne rządy ukrywany – Imigranci z basenu morza Śródziemnego i segregacja.

Przyjrzyjmy się jednemu z terrorystów, stojących przed sądem w Solna. Ma w Stromsund żonę z siedmiorgiem dzieci. Kobieta rzadko wychodzi z domu, nie kontaktuje się ze Szwedami, a z mężczyznami – z powodów religijnych, w szczególności. Egzystencje zapewniają im socjalne pieniądze.

Oskarżony zorganizował sobie nowe życie z nowa kobietą, z którą ma jedno dziecko. Ma oczywiste kłopoty finansowe, niełatwo utrzymać ośmioro dzieci i dwie kobiety. Tym bardziej, że z deklaracji podatkowej wynika, iż w 2016 roku jego dochód wyniósł 2.400 koron. Ma dług w Kronofogden w wysokości 175.480 koron.

To jeden przykład. Kolejny z oskarżonych żyje w wynajętym z drugiej ręki dwupokojowym mieszkaniu. Ze swoim bratem mieszka w jednym pokoju, drugi wynajmując kolejnym dwóm osobom z trzeciej ręki (jeden z nich jest oskarżony w tym samym procesie). Nie ma prawa pobytu, nie przeczy, że tam mieszka, ale nie potrafi podać adresu.

Pytania na temat polityki imigracyjnej oraz efektywności pracy policji nasuwają się same. Dlaczego kobieta z siódemką dzieci w ogóle jest w miejscu, gdzie z własnego wyboru nie kontaktuje się (nawet nie podaje ręki) połowie społeczeństwa, mężczyznom? Dlaczego wielu kryminalistów, którzy są w Szwecji nielegalnie, kręci się po kraju bez najmniejszych trudności?

Podobnych wymienionym jest w Sztokholmie masa, spotykamy ich na ulicach, w kawiarniach, kinach, barach. Krążą wokół, kupują fałszywe papiery, rewolwery, paszporty, materiały wybuchowe, gwałcą, pracują na czarno. W Sztokholmie można pożyczyć czyjąś identyfikację za dwa tysiące koron miesięcznie. Można mieszkać w połowie pokoju z trzeciej ręki, na ulicy, której nazwy się nawet nie zna, można pracować na budowie, w firmie sprzątającej, na dysku… you name it.

Terroryzm dotknął Amerykę, Europę, Australię, rozlał się na cały świat. Fanatycy używają bomb, pistoletów, noży, ofiarowują własne życie dla jakichś ideałów, demonstrują niezrozumiałą, przekraczającą granice terytorialne i totalną nienawiść, do współczesności i społeczeństwa.

To, co obserwuje się wokół, nie można już porównywać ze światem Dickensa, bliżej nam do Dantego i jego piekła. Jeżeli przesadziłem, to tylko trochę.

Andrzej Szmilichowski

Kommentera