Rodzinna archeologia. Nowa książka Zaremby

Dom z dwiema wieżami to szpital/sanatorium dla nerwowo chorych w Kościanie, prowadzony przez psychiatrę Oskara Bielawskiego. Wspomnienia jego syna, Macieja Zaremby, odbiera się w taki sposób, że nie bardzo wiadomo, czy to achronologiczna autobiografia, esej o sobie i świecie, czy może świadectwo o losach własnych i rodziny, matki, ojca, braci. Trudna to lektura? Objaśnienia zwrotów obcojęzycznych znajdujemy na końcu książki…

 

Kim dotąd był Zaremba? Reporterem, publicystą, historykiem ’idei’ (eugenika)? Historykiem ’idei’ pozostał, np. w krótkim opisie sowieckiej psychologii i psychiatrii, od Pawłowa (uniewinniony!) do Snieżniewskiego (oskarżony!).  A także historykiem sensu stricto, gdy w kończącym książkę parunastostronicowym przypisie analizuje zjawisko Oflagów, których komendanci najczęściej odmawiali wydawania oficerów-Zydów w ręce SS i Gestapo (jednak pomijając tu znaczenie obowiązującej również i w tym wypadku przestrzeganej przez Niemców – w przeciwieństwie do Rosjan – konwencji genewskiej). Ale teraz (a pewnie o wiele wcześniej) stał się pisarzem, bowiem jego wspomnienia, ze zmienną perspektywą, wewnętrzną, zewnetrzną, dolną, górna, z boku i jednocześnie zmienną formą osobową, pierwszą, drugą, trzecią, napisane są jak powieść, literacka fikcja, autopsychologia głównej postaci, którą jest pewnie sam autor, ale czy w 100%?  Wreszcie w książce jest także igranie z czasem: teraźniejszym, przeszłym i przyszłym, trybem warunkowym…?  Ponadto język Zaremby jest niezmiernie bogaty, obfituje w nieoczekiwane metafory i paradoksy, wywołujące u czytelnika uśmiech a czasem nawet głośny śmiech – rozpoznania czy zaskoczenia.

Jaka jest tożsamość religijna, decydująca często o tożsamości etnicznej? Katolicyzm babki ze strony matki i samej matki to zapewne kamuflaż po wojennych przeżyciach. Ich przeszłość opisana jest najlepiej w rozdziale 3-cim, w którym autor w niezwykły sposób śledzi swe korzenie ze strony matki, w pewnym stopniu opierając się na jej nieopublikowanych wspomnieniach, a także odszukując dokumenty świadczące o życiu jej rodziny anno dazumal. Znajdujemy tu zarówno analizę socjologiczną różnych grup polskich Zydów: ortodoksyjnych, zasymilowanych, sjonistow jak również informacje o stosunku do nich polskiego otoczenia (w tym antysemitów), w zasadzie nie dostrzegającego mniej czy bardziej subtelnych cech różniących od siebie te grupy. Między wierszami odczytujemy też geograficzny kosmopolityzm Zydów wywodzących się z dwóch różnych Galicji (tej w Austro-Węgrzech i tej w Hiszpanii), a także – żartobliwie lub życzeniowo – od grasujących niegdyś na tych ostatnich terenach skandynawskich wikingów.

Czy utrzymywanie urodzonych po wojnie dzieci w niewiedzy o losach rodziny w czasie wojny jest normą? U Zydów? Polaków? W małżeństwach mieszanych? W każdym razie jest to praktyka częściej występująca u Zydów niż u Polaków (chodzi o poziom traumy). Zaangażowanie autora (jakby pragnącego ten brak nadrobić) w rekonstrukcji dziejów żydowskiej części swej rodziny na tle często spotykanego antysemityzmu wyraźnie odbija od dotychczasowego dorobku Zaremby, piszącego głównie po szwedzku (choć równie dobrze – jak się zdaje – mógłby po polsku) i unikającego tematow żydowskich a nawet polskich. ”Polski hydraulik” jest tu wyjątkiem tylko połowicznie: chodzi tu bowiem o sytuację Polaków pracujących w Szwecji a nawet bardziej o szwedzkie reakcje na możliwą obcą konkurencję na rynku pracy. Jego publikacje wyraźnie różniły się na przykład od nie mniej w Szwecji znanego, równie młodo emigrującego z Polski, też piszącego po szwedzku, ale niemal w całości oddającego swe pióro tematyce żydowskiej – Jackie Jakubowskiego.

Także najdłuższy rozdział 5-ty, rekonstruujący paralelne, wojenne – jakże jednak odmienne – losy matki i ojca trzech braci Bielawskich, charakteryzuje się tonem własciwym dla literatury Zagłady, okresu post-Jedwabnego. Zarazem uderzają tu różnice w sytuacji więźniów niemieckiego Oflagu i wszystkich bez różnicy ludzi pod okupacją sowiecka, a jeszcze bardziej tych pod okupacją niemiecką, tu z ogromnymi różnicami w zależności od pochodzenia etnicznego.

Jednak nie przypadkiem obwolutę zdobi zdjęcie rodziców autora. I na przestrzeni książki a głównie w jej ostatnich rozdziałach przedstawił on dramat może najbardziej go obchodzący, dramat rozstania rodziców po emigracji żony z synami do Szwecji. Tragiczne rozwiązanie tego dramatu jest ledwie zaznaczone, co jednak nie zmniejsza jego oddziaływania na czytelnika.

Polskie wydanie ukaże się w grudniu.

Aleksander Kwiatkowski

Maciej Zaremba: Huset med de två tornen, Stockholm 2018, Weyler Bokförlag s. 304

Foto: Sofia Runardotter, Weyler Bokförlag

Lämna ett svar